/ Aktualności  Aktualności
05.07.2011
Prezydencja od kuchni: Wojskowi kucharze promują polskie smaki w Brukseli.
05.07.2011. Bruksela. Wojskowi kucharze będą promować polskie smaki na międzynarodowych salonach. Przygotują przyjęcie z okazji rozpoczęcia przez Polskę Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

 

Na przyjęcie wydane przez Polskiego Przedstawiciela Wojskowego przy NATO zaproszeni zostali wojskowi dyplomaci akredytowani przy NATO i Unii Europejskiej - Tym razem nie będziemy gotować żołnierskiej grochówki - wyjaśnia płk Leszek Staniszewski z Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych - Będzie za to bogactwo innych tradycyjnie polskich smaków.

Wojskowi kucharze na przystawkę podadzą trzy rodzaje ryb: wędzonego łososia bałtyckiego z sosem chrzanowym, grillowanego sandacza z sosem koperkowym i gotowanego pstrąga z sosem porowym. Jako danie główne na brukselskich salonach pojawi się pierś z kaczki na modrej kapuście z gruszką i żurawiną. Deser będzie nieco mniej tradycyjny - Przygotujemy deser z passiflory w czekoladzie - dodaje płk Staniszewski - To jedno z naszych popisowych dań. Staramy się prezentować bogactwo polskich smaków. Jednocześnie chcemy pokazać, że twórcze połączenie tradycji i kulinarnych nowinek może przynieść niezwykle ciekawe rozwiązania.

Oprócz obiadu, dla zaproszonych gości będzie przygotowanych jeszcze wiele innych atrakcji kulinarnych. Będą rybne przekąski na zimno. Będą kopytka z pulpecikami, bigos, żurek oraz pierogi z mięsem i kapustą. Na amatorów polskich wędlin, kabanosów, domowego smalcu, ogórków kiszonych i grzybów będzie oczekiwał stół wiejski. Nie zabraknie typowo polskich słodkości: sernika, makowca czy piernika.

Wojskowi kucharze do Brukseli jadą nieprzypadkowo. Wspólnie z kolegami z Czech, Słowacji i Węgier przygotowywali już przyjecie z okazji rocznicy akcesji do NATO. W ubiegłym roku, pod wodzą płk Staniszewskiego zdobyli dwa wyróżnienia podczas Kulinarnego Pucharu Świata odbywającego się Luksemburgu. Wcześniej przywieźli dwa brązowe medale z Olimpiady Kucharskiej w Erfurcie.

- Puchar Świata czy Olimpiada Kucharska to imprezy, na które przyjeżdżają najlepsi kucharze na świecie, to środowisko mistrzów w swoim fachu, prawdziwych artystów. Stanąć z nimi w szranki i jeszcze wrócić z tej rywalizacji z tarczą to dla nas wielki honor - przyznaje płk Staniszewski - Przy okazji można się naprawdę wiele nauczyć.
Czternastoosobowa drużyna składa się z najlepszych kucharzy w polskim wojsku. Na co dzień służą lub pracują w jednostkach Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Inspektoratu Wsparcia. Gotują tradycyjną żołnierską grochówkę lub schabowego z kapustą. Jednak, jak wielokrotnie już to udowodnili, potrafią również przyrządzić wykwintne dania, które wzbudzają uznanie najbardziej wybrednych smakoszy.

Aż pięcioro spośród czternastki kulinarnych mistrzów pochodzi z jednostek Inspektoratu Wsparcia. Starszy szeregowy Piotr Welter i Elżbieta Smaruj na co dzień gotują w bydgoskim batalionie dowodzenia Inspektoratu Wsparcia. Sławomir Pukniel jest pracownikiem 1 Brygady Logistycznej. Anna Łazur i starszy sierżant Adam Cichocki pochodzą z toruńskiej 1 Bazy Materiałowo-Technicznej. Ekipie wojskowych kucharzy w wyprawie do Brukseli towarzyszą kapitan Sylwester Kopaczewski i starszy chorąży Leszek Kaczmarek z 1 Brygady Logistycznej, którzy odpowiadają za dobór produktów, transport do unijnej stolicy oraz przygotowanie sprzętu.

Jak podkreślają nasi kucharze, pomimo że wojskowa grochówka z kuchni polowej oraz gotowanie na konkursach kulinarnych to dwa różnie światy, w obydwu sytuacjach trzeba być profesjonalistą i wkładać dużo serca w to co się robi. W wojskowej stołówce lub na poligonie gotujemy według ściśle określonych receptur, ze standardowych produktów - mówi st. szer. Piotr Welter - Na konkursach liczy się kreatywność. Tam kucharz musi wykazać się swoją innowacyjnością i artystyczną wizją, a jednocześnie mistrzowskim opanowaniem rzemiosła. Jednak jak zaraz dodaje ugotowanie dobrej grochówki to też wielka sztuka i wcale nie jest pewne, że każdy szef kuchni z wykwintnej restauracji sprawdziłby się na poligonie gotując dla wygłodniałej kompanii wojska, która właśnie wróciła z nocnych manewrów.

Nasi kucharze łącząc te dwa różne światy łamią stereotypy. Udowadniają, ze wojskowy kucharz nie powinien kojarzyć się już z obrazem słusznej postury jegomościa nakładającego dużą chochlą kaszę do aluminiowej menażki. Gotują smaczne, dobrze skomponowane i zdrowe potrawy spełniające najwyższe wymagania jakościowo - sanitarne. A jak trzeba potrafią zaskoczyć czymś nietypowym, na przykład kuchnią molekularną, potrawami fusion lub deserem z passiflory.

Niektórzy na swoim koncie mają również kurs gotowania ekstremalnego. Starszy sierżant Adam Cichocki gotował w na misji Czadzie dla saperów i logistyków z grupy inżynieryjno - przygotowawczej , którzy na afrykańskiej pustyni od zera budowali bazę wojskową dla polskiego kontyngentu. - Jak przylecieliśmy do Iriby, w pierwszych dniach misji posiłki przygotowywaliśmy na kuchniach polowych rozstawionych w szczerym polu. Trudne polowe warunki staraliśmy się naszym żołnierzom umilić smacznymi posiłkami, dobrym słowem i uśmiechem - wspomina Cichocki - Na co dzień dokuczał straszliwy upał. Przy kuchni temperatura powietrza sięgała 90 stopni. Jednak najgorsze były burze piaskowe albo ulewy w czasie pory deszczowej. Później, kiedy można było rozwinąć kuchnie kontenerowe było już łatwiej. To świetny sprzęt. Doskonale sprawdza się na misjach i na poligonie. Ze wspomnień wyłania się obraz ciężkiej codziennej służby. Jednak zapytany czy drugi raz pojechałby na tak trudną misję sierżant Cichocki bez wahania odpowiada pytaniem na pytanie - Kiedy i gdzie mamy lecieć?

Nasi kucharze jako receptę na sukces wskazują ciężką pracę. Aby zostać przysłowiowym mistrzem patelni potrzeba oczywiście odrobinę kulinarnego talentu, ale najważniejsza jest zdolność i chęć do nieustannego uczenia się i doskonalenia swoich umiejętności. To niekończąca się pogoń za doskonałością. Na konkursach podpatrują najlepszych kucharzy świata, uczą się od siebie nawzajem, wspólnie wymyślają nowe potrawy. Przed wyjazdem na olimpiadę kucharską trenują w co drugi weekend przez osiem miesięcy. Jednocześnie normalnie pracują w swoich jednostkach, jeżdżą na poligony, zabezpieczają najważniejsze wojskowe przedsięwzięcia, takie jak choćby oficjalna uroczystość przyjęcia polskich F-16. Jak podkreślają przez te wspólne wyjazdy zżyli się ze sobą. Stali się nie tylko drużyną mistrzów, ale również, a może przede wszystkim paczką zagranych przyjaciół. Są dla siebie jak druga rodzina.

Ich pasja nie ogranicza się tylko życia zawodowego. W 2010 roku w Krakowie brali udział w biciu rekordu Guinnesa na najdłuższą pizzę na świecie. - To była niesamowita frajda - mówi Anna Łazur - Wraz z kolegami z całej Polski upiekliśmy pizzę, która miała ponad kilometr długości. Udzielają się w Stowarzyszeniu Kucharzy Pomorza i Kujaw oraz Akademii Sztuki Kulinarnej. Uczestniczą w organizacji pokazów nowych trendów kulinarnych. W ramach szkoleń przekazują swoje doświadczenie młodszym kolegom. W czasie
ostatniego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy częstowali Bydgoszczan wojskową grochówkę pomagając zbierać datki. Wszystkich z nich można zaliczyć do grona ludzi pozytywnie zakręconych.

W Brukseli będą promować polskie smaki. Może dzięki temu smakoszom przysmaków przygotowanych przez naszych kucharzy serce mocniej drgnie na słowo Polska? Wszak nie od dziś wiadomo, że droga do serca wiedzie przez żołądek…

foto >>>

rzecznik prasowy IWspSZ

mjr Robert WINCENCIK


wszystkie >>>
© 1BMT 2008 - 2019